Przejdz do tresci
Reklama
- Odkryłyśmy część historii bolesławieckiej ceramiki - mówią twórczynie wystawy z okazji 80-lecia ZC "BOLESŁAWIEC"

- Odkryłyśmy część historii bolesławieckiej ceramiki - mówią twórczynie wystawy z okazji 80-lecia ZC "BOLESŁAWIEC"

·

Ponad pół tysiąca eksponatów, wśród nich unikatowe produkty z lat czterdziestych i makutra babci jednej z kuratorek.

Reklama

Wystawa "80 lat Zakładów Ceramicznych „BOLESŁAWIEC” powstała z okazji jubileuszu tej największej i najstarszej powojennej bolesławieckiej wytwórni. Kuratorkami wystawy są Barbara Bednarowicz i Barbara Glinkowska

- Wyzwań było sporo - mówi Barbara Bednarowicz, która odpowiada za stronę estetyczną ekspozycji - Trudno było pogodzić ceramikę z lat dawniejszych z tą współczesną. Ta starsza jest głównie w szkliwach, nowsza w stempelkach. Podzieliliśmy tę ekspozycję na strefy, rzeczy starsze powędrowały na jeden stół, na którym znalazły się realizacje pomysłów projektantów form. W innych miejscach ustawiliśmy starsze dekoracje, stempelkowe i pozostałe. Niełatwo było to bogactwo pogodzić i pokazać. 

- Wyzwaniem było pokazanie takich bardzo wysoko ocenianych osobowości artystycznych, jak pani Janina Bany-Kozłowska, Bronisław Wolanin, Barbara Kozłowska-Trojnar i Marta Małoszyc - mówi Anna Bober-Tubaj, dyrektorka Muzeum Ceramiki w Bolesławcu. - Do tego dochodzi też wiele silnych indywidualności, które projektują na co dzień dekoracje. Na tej wystawie pokazujemy najstarsze wyroby z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w jednej przestrzeni z obiektami najnowszymi. Dekoracje i formy prezentują kierunki, które w danych latach panowały. Zestawienie tego, żeby było to spójne, nie było łatwe.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Z prawej jedyny na wystawie element zestawu Paź.

Na wystawie można poznać m.in. początki Zakładów, kiedy to w latach czterdziestych przybył do Bolesławca profesor Tadeusz Szafran, który miał zadanie odtworzenia przemysłu ceramicznego miasta. 

- Początki Zakładów były bardzo ambitne i stały na bardzo wysokim poziomie artystycznym - mówi dyrektorka, która wraz z Barbarą Glinkowską opracowała katalog wystawy będący obszerną publikacją o historii firmy i ludziach, którzy ją współtworzyli. - Profesor Szafran, wybitny krakowski ceramik, uruchomił w tym pierwszym bolesławieckim zakładzie produkcję i ściągnął tutaj znakomitych fachowców. Mamy na naszej wystawie obiekty przygotowywane pod jego kierunkiem na Wystawę Ziem Odzyskanych, która odbyła się w 1948 roku we Wrocławiu. Odniosły one tam duży sukces.

Profesor Szafran już w 1947 roku nawiązał kontakt z dzisiejszą Akademią Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Był to ambitny projekt zakładający, że ówczesne zakłady ceramiczne staną się przede wszystkim miejscem praktyk i doświadczeń dla studentów akademii.

- Te prace z pierwszego okresu istnienia Zakładów cechuje znakomity poziom technologiczny i świetne malatury, czyli dekoracje na naczyniach - mówi Anna Bober-Tubaj. - Profesor ściągnął do Bolesławca współpracowników z Małopolski, ale także z miejscowości Strumień sprowadził tutaj bardzo dobre i doświadczone malarki.

Warto zobaczyć prace z tego okresu także dlatego, że naczynia Szafrana należą do najcenniejszych obiektów kolekcji m.in. Muzeum Narodowego w Krakowie. Naczynia wiązane z Szafranem eksponowane są na co dzień na wystawie stałej w bolesławieckim muzeum. Na czas jubileuszowej ekspozycji zostały przeniesione i zaaranżowane pośród innych produktów ZC "BOLESŁAWIEC".

Aby nowa wystawa powstała, Muzeum Ceramiki przetrzebiło nie tylko swoją wystawę stałą i magazyny. Część eksponatów dostarczyły Zakłady Ceramiczne "BOLESŁAWIEC". Na wystawie możecie zobaczyć także przedmioty z prywatnych kolekcji projektantek. Materiały archiwalne i dokumentację fotograficzną przekazali w większości współpracujący z Muzeum projektanci i szefowie firmy, również byli prezesi spółki: Karol Stasik, Sebastian Fijałkowski i Wiesław Ogrodnik. Dostarczyli oni też dużo wiedzy technologicznej, wystawa była konsultowana również z nimi, z byłymi pracownikami i projektantami ZC.

Tadeusz Szafran dotrwał, mimo rozmaitych problemów, na swoim stanowisku do 1951 roku. Potem zaczęła się zapaść firmy trwająca niemal przez ponad dekadę. 

- To była zapaść pod względem artystycznym - mówi dyrektorka Muzeum. - Zakłady zajęły się głównie produkcją zwykłych garnków, makutr, beczek i doniczek. Były to rzeczy niezbędne na ubogim rynku PRL i to wszystko sprzedawało się na pniu. Kiedy Najwyższa Izba Kontroli pytała o niską jakość, w firmie odpowiadano, że jakość to nie problem, bo cokolwiek Zakłady wyprodukują to i tak się sprzeda.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Naczynia projektu Janiny Bany-Kozłowskiej.

- Połączenie wyrobów o tak różnej jakości też było dla tej ekspozycji wyzwaniem. Trzeba było zestawić ze sobą przedmioty o wysokiej wartości artystycznej z początkowego okresu z naczyniami codziennego użytku z połowy XX wieku, które nie mają zbyt wielkiej wartości artystycznej i nie stanowią typowego eksponatu muzealnego. Są zniszczone, zużyte, siermiężne w formie - wspomina Barbara Bednarowicz, która sama dostarczyła jeden z eksponatów. To makutra jej babci. Jako dziecko dzisiejsza kuratorka wystawy musiała ucierać w niej masło i cukier, czego zresztą nie znosiła. Dziś wciąż używa babcinej makutry robiąc piernik.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Barbara Bednarowicz z makutrą swojej babci.

- Te produkty nie mają takich aspiracji artystycznych, jak dzisiejsza produkcja, natomiast robiono tutaj proste zwyczajne naczynia do kuchni i były one szalenie funkcjonalne. Nie omijaliśmy tego etapu w historii firmy - mówi Anna Bober-Tubaj. - Warto zaznaczyć, że ta produkcja też była wyzwaniem technologicznym. Zakłady produkowały duże naczynia o wielkiej pojemności. To niełatwe. O jakości ich wykonania i użyteczności świadczy fakt, że w wielu domach nadal są one użytkowane.

Niewielkie zmiany zaczęły się w latach sześćdziesiątych

- Mamy na tej wystawie pierwszą pracę, która była pokazywana na targach w Poznaniu i wystawie w Pradze. To maska mogąca być nawilżaczem albo kwietnikiem - mówi dyrektorka Muzeum. - I to była pierwsza próba stworzenia artystycznej ceramiki od czasów Tadeusza Szafrana.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Maski-nawilżacze powietrza z 1963 roku.

W roku 1974 do zespołu dołączyła Janina Bany-Kozłowska. Od niedawnego dnia uroczystego  jubileuszu ZC jest ona pierwszą ceramiczką w Bolesławcu nagrodzoną złotym medalem Gloria Artis, Zasłużona dla kultury polskiej. To ogromne wyróżnienie jej wielkiego talentu i pracowitości. 

Praca projektantki przez dziesięciolecia wzbogaciła katalog produktów Zakładów aż o 1700 form.

- Około tysiąca jej pomysłów, jak podejrzewam, zostało tylko w fazie projektów - mówi Barbara Glinkowska. - To tytan pracy, człowiek niezwykle zdolny i pracowity. Na dodatek skarbnica wiedzy z zakresu historii sztuki, technologii i historii zakładu.

Jeden z produktów autorstwa Janiny Bany-Kozłowskiej jest w sprzedaży od pół wieku. W różnych dekoracjach, w różnych epokach, za PRL i dziś wciąż znajduje nabywców. To dzbanek GU 40, który był niegdyś oferowany w różnych szkliwach, z rozmaitymi malaturami, a dziś jest sprzedawany w dekoracji stempelkowej.

- Są rzeczy ponadczasowe, które wytrzymują każdą dekorację - komentuje Anna Bober-Tubaj.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Dekoracja Beaty Danielewicz, formy - Janina Bany-Kozłowska.

- Pierwszy raz pokazujemy Zakłady w kontekście dekoracji natryskowej - zaznacza Barbara Glinkowska. - A lata osiemdziesiąte to był boom na ten rodzaj dekoracji. Za powstanie i rozwój tego typu zdobień odpowiadają Mieczysław Kozłowski i pani Danuta Amborska. Oboje pracowicie projektowali kolejne wzory, wycinali też wzorniki do robienia natrysków. To był szybki sposób dekoracji i bardzo efektowny, który pozwalał ozdabiać duże i małe naczynia. W latach osiemdziesiątych to była bardzo ważna część oferty Zakładów.

Tradycja szablonów i natrysków stosowanych do zdobienia ceramiki w Bolesławcu jest przedwojenna. Projektanci z lat osiemdziesiątych nie ukrywali, że inspirowali się właśnie tamtym okresem. 

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Filiżanki z serwisu "Topaz" Janiny Bany-Kozłowskiej w autorskich szkliwach, 1991 r.

- Te dekoracje, które oczywiście też można zobaczyć na wystawie i w naszej publikacji, pozwoliły wejść Zakładom mocno na rynki międzynarodowe, bo sprzedawały się znakomicie - mówi Barbara Glinkowska. - ZC "BOLESŁAWIEC" bardzo chciały się wyróżnić i odróżnić na rynku, wyznaczyli sobie własne ambitne pomysły z tymi malaturami i szablonami. Szkliwa wielobarwne i monochromatyczne, proste dekoracje, przedmioty wykonane w świetnej technologii były nagradzane w latach osiemdziesiątych. Mamy na wystawie słynny Granit, rodzaj szkliwa autorstwa Karola Stasika, który był w Zakładach cenionym technologiem na długo przed tym, jak został prezesem spółki. Na matowym tle  natryskiwano punktowo drugie, błyszczące - szkliwa te wyglądają bardzo spektakularnie. Jest też zestaw o nazwie Ami, połączenie jasnego szkliwa wewnątrz z cynamonowym brązem na zewnątrz  nagradzane przez Instytut Wzornictwa Przemysłowego. Pani Janina Bany-Kozłowska mówiła zawsze, że forma podkreślona szkliwem zyskuje. Lata osiemdziesiąte były zupełnie innym obrazem naszej ceramiki.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Dzbanek w szkliwie Granit.

Potem przyszły lata dziewięćdziesiąte i dekoracje stempelkowe, które dopiero wówczas pojawiły się w ofercie ZC. Pierwsze, które udało się kuratorkom znaleźć, pochodzą z roku 1990.

- Od tego czasu było takich wzorów coraz więcej - mówi Barbara Glinkowska. - Pierwsze wzory były proste, inspirowane zdobieniami przedwojennymi, niefiguralne.

- Udało nam się określić, kto konkretnie stał za pierwszymi wzorami dekoracji stempelkowych - mówi z dumą dyrektorka. - To Janina Bany-Kozłowska, Krystyna Dąbrowska i Andrzej Pachom.

- To były głównie pawie oczka i kropki. Na początku stosowano trzy podstawowe kolory: kobalt, zieleń i brąz. Później było ich więcej. Na wystawie prezentujemy 15 osób związanych z projektowaniem wzorów, pracujących obecnie, jak i dawnych projektantów dekoracji - mówi Barbara Glinkowska.

Wśród nich jest najmłodszy stażem twórca pracujący w ZC "BOLESŁAWIEC", Mateusz Grobelny, znany bolesławianom m.in. ze stojących w Rynku ceramicznych ławek, ale i z wielkich i szalenie efektownych pieców plenerowych budowanych kilka lat temu przy okazji Bolesławieckiego Święta Ceramiki.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Kubki Mateusza Grobelnego z serii "Koło historii"

- Jest taka piękna klamra na tej wystawie - mówi Barbara Glinkowska. - Mamy tę pracę Tadeusza Szafrana z 1948 roku i mamy projekt „Koło historii” wymyślony w ZC przy okazji jubileuszu. To autorski projekt Mateusza Grobelnego, przedmioty powstałe specjalnie na tę okazję i inspirowane najstarszymi wzorami "szafranowymi" oraz seria toczonych na kole kubków z najstarszymi dekoracjami stempelkowym. Zakłady nie zapominają o tym, co było. Pokazują w nowej odsłonie to, co ważne w ich historii.

Z osiemdziesięciu lat istnienia państwowej firmy, ceramika stempelkowa dominuje jej ofertę od zaledwie 28 lat. 

- To, z czego dziś kojarzymy bolesławiecką ceramikę, istnieje w ofercie ZC dość krótko - mówi Barbara Glinkowska. - Gdy wprowadzono wyroby stempelkowe do oferty, okazało się to tak dużym hitem, że zdominowało produkcję, wyparło szablony, dekoracje natryskowe, w ofercie zostały tylko naczynia użytkowe kuchenne w szkliwach.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Prace Mateusza Grobelnego z cyklu "Koło historii"
Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec

- Mamy świetnie zachowany raport z 2003 roku podsumowujący sytuację firmy od 1998 do 2002 roku - mówi dyrektorka Muzeum Ceramiki. - Widać tam doskonale, że donice, garnki i makutry stanowią niewielką, ale istotną część sprzedaży, stempelki szły w górę, szkliwa monochromatyczne przestały być modne.

Lata dziewięćdziesiąte to także nietypowa i zapomniana dziś produkcja w Zakładach Ceramicznych "BOLESŁAWIEC" produkcja przewodów kominowych z ceramiki. Powstawały one w zburzonym parę lat temu Zakładzie nr 2. Przez pewien czas, w okresie prezesury Kazimierza Surmiaka, sprzedawały się one bardzo dobrze.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Naczynia w dekoracji 166A.

- Jest wyraźny nawrót do tych dekoracji - mówi Barbara Glinkowska. - Znów sprzedają się znakomicie dekoracje proste, nawiązujące do tradycji.

Jednym z handlowych przebojów ZC "BOLESŁAWIEC" do dziś jest inspirowana przedwojennymi wzorami dekoracja 166A autorstwa Danuty Amborskiej. To ona znajduje się na okładce publikacji będącej obszernym katalogiem wystawy. Jej wzór powstał około 1998 roku. Dokładnej daty nie udało się ustalić. 

Naczynia zdobione dekoracją 166A w niektórych latach stanowią nawet do kilkunastu procent sprzedaży spółki. Dziś 166A jest w pierwszej piątce najlepiej sprzedających się dekoracji.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec

Na wystawie można zobaczyć także najnowszą ofertę ZC.

- Najnowsza produkcja jest bardzo różnorodna - mówi Barbara Glinkowska. - Panie pracujące w dziale wzornictwa stawiają na różnorodność. Są i wzory bardzo rozbudowane, i tradycyjne, i mocno abstrakcyjne. Projektanci poszukują dekoracji, które trafiłyby w gust rynku wschodniego. Ta różnorodność jest ogromna i  to jest siłą obecnej oferty Zakładów.

Jednym z problemów przy organizacji tej bardzo bogatej wystawy była zbyt mała sala na wystawy czasowe istniejąca w Muzeum Ceramiki. 

- Trzeba było zrobić dużą selekcję wśród tego, co chciałyśmy pokazać - mówi dyrektorka. - Nie udało nam się również, mimo licznych zabiegów, niektórych eksponatów zdobyć. Istniał na przykład piękny zestaw Paź, ale mamy na wystawie tylko jeden niekompletny element tego zestawu.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Katalog wystawy można kupić w sklepiku muzeum Ceramiki w cenie 39 zł. 222-stronnicowa, bogata w dokumentację fotograficzną publikacja jest wyjątkowa.

- To pierwsza monografia w osiemdziesięcioletniej historii tej firmy - mówi Barbara Glinkowska. - Jest poskładana z danych, które udało się uzyskać z kwerend archiwalnych, z dokumentacji ZC, z rozmów z pracownikami i byłymi pracownikami spółki. 

- Chcemy podkreślić ogromną rolę bolesławieckiego oddziału Archiwum Państwowego - mówi dyrektorka. - Adam Baniecki i Anna Puk bardzo zaangażowali się w poszukiwanie materiałów archiwalnych i pomogli nam przy pracy nad tą publikacją. ZC wypożyczyły nam całe swoje archiwum, zaś projektantki i prezesi bardzo nam pomogli swoimi materiałami. Ogromną wartością tej publikacji są fotografie, w tym archiwalne z lat czterdziestych i sześćdziesiątych. 

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Efekty współpracy Zakładów Ceramicznych "BOLESŁAWIEC" z marką Reserved.

- Pomogło nam mnóstwo ludzi, bez tej pomocy to by się nie udało, nie w tym kształcie, w jakim to zrobiłyśmy - mówi Barbara Glinkowska. 

Dzięki ogromnemu wysiłkowi pracownic Muzeum udało się, podczas jubileuszowej uroczystości ZC, docenić osoby najbardziej zasłużone dla tej firmy. Złoty Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” otrzymała Janina Bany-Kozłowska, a odznaki honorowe „Zasłużony dla Kultury Polskiej” przyznano: Barbarze Kozłowskiej-Trojnar, Marcie Małoszyc, Danucie Amborskiej oraz Aleksandrze Pierzchalskiej. Odznaczenia podczas uroczystych obchodów jubileuszu 80-lecia zakładu dokonała I Wicewojewoda Dolnośląska - Agnieszka Miza.

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Unikatowy zestaw do likieru "Piast", formy J. Sikory.

Te wyróżnienia są skutkiem inicjatywy Muzeum Ceramiki. To tutaj Barbara Glinkowska przygotowała dokumentację i wnioski umożliwiające uhonorowanie pań. 

Autorki wystawy i katalogu nie kryją dumy z efektów swojej ponad rocznej pracy.

- Teraz każdy może poznać wielką historię polskiego przemysłu ceramicznego - podsumowuje Anna Bober-Tubaj. - Ta wystawa i publikacja to też hołd dla wielu zdolnych ludzi, którzy trwali przy tym zakładzie przez długi czas. Ta publikacja zostanie na lata. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych historią bolesławieckiej ceramiki na tę wystawę. 

Zdjecie - Miasto Ceramiki Boleslawiec Barbara Glinkowska z dzbankiem projektu Marty Małoszyc.

Ekspozycję można obejrzeć do połowy października 2026 roku.


Muzeum Ceramiki w Bolesławcu (ul. Zgorzelecka 28/29) czynne jest:

  • we wtorki i czwartki od godziny 10:00 do 18:00
  • w środy, piątki i soboty od godziny 9:00 do 17:00
  • w niedziele od godziny 11:00 do 17:00

Od 1 października w każdy z tych dni muzeum jest zamykane dla zwiedzających o godzinę wcześniej.

 
Reklama