Redaktor Marczewski rozmawiał z przedstawicielami firmy o niedawnej kontroli Państwowej Inspekcji Pracy i pytał o oświadczenia opublikowane w mediach przez Zarząd. Znaczną część rozmowy poświęcono pracownikom firmy, ich sytuacji a także planom rozwojowym spółki. Nie zabrakło także pytań dotyczących zbliżających się obchodów 80-lecia działalności tego największego producenta ceramiki bolesławieckiej.
Oto wywiad:
Poniżej zapis rozmowy:
Kazimierz Marczewski, Bolec.Info: Dzień dobry państwu. Kazimierz Marczewski ze studia Bolec.Info. Mamy dzisiaj niezwykłych gości. Są to: prezes Zakładów Ceramicznych „Bolesławiec” spółka z o.o., Arkadiusz Grzesikowski oraz członek zarządu Wojciech Huczyński, zastępca prezesa.
Wojciech Huczyński: Dzień dobry, panie redaktorze.
Arkadiusz Grzesikowski: Dzień dobry państwu, dzień dobry panie redaktorze.
Kazimierz Marczewski: Wasza firma obchodzi osiemdziesięciolecie, ale zajmijmy się najpierw jednym tematem. Wydaliście w mediach oświadczenie o współpracy ze związkami zawodowymi. Ostatnio w Waszym zakładzie była Państwowa Inspekcja Pracy. Jakie są wyniki tej kontroli?
Arkadiusz Grzesikowski: Wyniki tej kontroli są dla nas dobre. Inspekcja była u nas i kontrolowała akurat sprawę ponownego przyjęcia do pracy pani Agaty Rusieckiej. Kontrola nie wykazała żadnych uchybień z naszej strony. Cała sprawa jest zakończona pozytywnie.
Jak sprawa zakończona, to czym się teraz zajmujecie? Osiemdziesięcioleciem firmy, sprzedażą, pracownikami, podwyżkami płac? Co jest najważniejsze dla Państwa teraz?
Arkadiusz Grzesikowski: Powiem tak: wszystkie tematy są ważne. Staramy się działać wielopłaszczyznowo. Chodzi o to, że najważniejszym dla nas atutem, tym najważniejszym dobrem, są pracownicy. Tutaj akurat działamy bardzo mocno. Można powiedzieć, że rok 2025 to była taka intensywna rekrutacja w naszym zakładzie.
Gdy objąłem stanowisko prezesa, pracowników było około 360. Uważam, że to jest za mała liczba pracowników na tak duży zakład, z tak dużym potencjałem, dlatego intensywnie rekrutowaliśmy ludzi.
Na dzień dzisiejszy mamy ich już prawie 410, więc można powiedzieć, że rekrutacja to jest 50 osób. Nowych miejsc pracy dla naszego rynku, dla Bolesławca, dla powiatu bolesławieckiego. Uważam, że to jest bardzo duża liczba. To jest to, czego potrzebujemy.
Rekrutowaliśmy zarówno ludzi, którzy są nowi, ale też i takich z doświadczeniem. Mamy wielu fajnych, doświadczonych technologów, wielu ludzi, którzy są z różnych dziedzin, handlu i promocji.
Te działania, które wykonaliśmy w tamtym roku, były olbrzymie. Można powiedzieć, że dawno ta firma tak mocno nie pracowała nad swoim wizerunkiem. Nad tym, aby na nowo wrócić jako największy zakład w Bolesławcu, który ma potężny potencjał. Ale tak naprawdę liczy się dla nas człowiek.
Jesteśmy firmą państwową i firmą handlową, ale ten aspekt społeczny jest dla nas niezwykle ważny. A ja jako prezes zarządu muszę dbać o to dobro. A naszym dobrem są ludzie.
Rekrutacja jest ważna, ale skąd wziąć pieniądze na to, żeby ludzi zatrudnić?
Wojciech Huczyński: Rekrutacja wynika przede wszystkim ze zwiększonego zapotrzebowania. Jak państwo też zauważyliście, w ostatnich miesiącach mieliśmy bardzo zwiększoną akcję promocyjną. Przede wszystkim mówię tutaj o Coca-Coli.
Natomiast współpracowaliśmy z takimi firmami jak Tyskie, Kucharek, a ostatnio Orzechownia. Sama współpraca z Coca-Colą wywindowała nas na zupełnie inny poziom, jeśli chodzi o zamówienia.
Jeżeli by Pan przyszedł jako odbiorca hurtowy i chciałby u nas zamówić nasze wyroby, otrzyma je Pan najszybciej w listopadzie. Taka jest obecnie sytuacja. Aby sprostać temu zapotrzebowaniu, musimy rekrutować.
Musicie zwiększać produkcję.
Wojciech Huczyński: Zastanawiamy się nad wprowadzeniem drugiej zmiany, ale na pewno musimy zwiększyć liczbę naszych pracowników. To jest prosta zależność. Większe zapotrzebowanie na siłę roboczą, na pracowników, na załogę.
Jaka jest rentowność waszej firmy?
Wojciech Huczyński: Obecnie mówimy o ponad ośmiu procentach.
A jaka była?
W okolicach minus dziesięć kiedy przejmowaliśmy firmę w 2024 roku.
Czyli Wy wyprodukowaliście więcej, sprzedaliście drożej i macie zyski?
Wojciech Huczyński: Zgadza się. Przede wszystkim polegało to na dopasowaniu cenników, które nie były zmieniane od dłuższego czasu, jeszcze za naszych poprzedników.
Natomiast teraz dopasowaliśmy je do realiów rynkowych, czyli do kosztów produkcji, do kosztów wynagrodzenia, do kosztów nośników energii i tak dalej.
Ja rozumiem, rentowność się podnosi, sprzedaż się zwiększa. Co pracownicy na tym zyskają? Czy jakieś podwyżki płac będą? Jak to w ogóle wygląda?
Arkadiusz Grzesikowski: Oczywiście. To jest tak, jak powiedziałem wcześniej, działamy też i prospołecznie. Wartością dodaną dla nas są pracownicy.
1 marca uruchomiliśmy pierwsze podwyżki w tym roku. One się kształtują na poziomie do 15%. Wszystko zależy od wydziału, od tego normowania, które wykonujemy non stop. Ponieważ sytuacja w firmie, jeśli chodzi o wynagrodzenia, była różna, wymagała od nas wykonania pewnej pracy, aby je lepiej policzyć.
Oczywiście ta praca nadal trwa i - tak jak mówię - te podwyżki są pierwszym tym efektem tych naszych prac. Chcieliśmy zrobić tę podwyżkę, żeby była ona realnie wyższa od inflacji, żeby dochód pracownika zwiększyć.
Nie mówię ostatniego słowa, jeśli chodzi o podwyżki. To wszystko zależy od nas samych, od naszych pracowników, od tego, jakie będziemy mieć kontrakty.
Gdy obejmowałem stanowisko prezesa, nie było planów sprzedażowych. Staliśmy, my pracownicy, na rozdrożu. Nie było czym pracować, kiedy i dla kogo pracować.
Natomiast w tej chwili mamy portfel zamówień praktycznie obłożony na cały rok. Jest bardzo fajna perspektywa. Bardzo dobrze zaczęliśmy ten rok. Zazwyczaj pierwszy kwartał jest dla nas bardzo ciężki, dla nas czyli dla zakładów ceramicznych. Natomiast ten kwartał jest bardzo obiecujący. Zaczęliśmy z wysokiego punktu, więc myślę, że optymistycznie patrząc na ten rok, jeżeli nadal będzie tak samo i zwiększymy naszą produkcję, a tym samym naszą rentowność i wydajność, będzie jeszcze lepiej.
Nie mówię ostatniego słowa, jeśli chodzi o podwyżki.
Zważywszy, że jak pan powiedział, pracownik jest dla was najważniejszy, tak?
A rzeczywiście. To jest dla nas wartość dodana. Tak naprawdę bez pracowników Zakłady nie będą istniały.
Bez pracowników nie będzie też zarządu. No bo dla kogo ma pracować ten zarząd?
Arkadiusz Grzesikowski: No bylibyśmy niepotrzebni.
Słyszałem ostatnio, że dla Arabii Saudyjskiej też produkujecie. Nie obawiacie się, że teraz, ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie, mogą być problemy?
Wojciech Huczyński: Tak, oczywiście. To jest dosyć niefortunna sytuacja, że na starcie tej współpracy, od której sobie wiele obiecujemy rozpoczęła się wojna w Zatoce Perskiej. Więc mamy tutaj ten problem, że łańcuchy logistyczne zostały przerwane.
Nie inaczej było z naszą kolejną wysyłką do Arabii Saudyjskiej. Część towaru musiała zostać na Okęciu, ale już są sygnały, że przewoźnicy, FedEx, DHL, wznawiają swoją działalność i ten towar dotrze niedługo do odbiorcy. Ważne było dla naszego agenta w Arabii Saudyjskiej, aby rozpocząć tę promocję naszych towarów jeszcze przed Ramadanem. To jest bardzo istotne święto w tamtejszej kulturze.
Jeśli chodzi o nasze wyroby, jest ogromne zainteresowanie, bo naprawdę nikt jak kraje typu Arabia Saudyjska nie ceni ręcznie robionego ornamentu. Są w stanie głębiej sięgnąć do kieszeni, a jak pan redaktor wie, tam mieszkają majętni ludzie.
No tak, szejkowie mają pieniądze.
Zgadza się. I rodzina królewska przede wszystkim. O tych odbiorców chodzi. Mało kto wie, że sama rodzina królewska, jeśli weźmiemy całą, to jest to kilkadziesiąt, jak nie sto tysięcy osób.
Zajmujecie się obchodami osiemdziesięciolecia firmy. Możecie coś powiedzieć, ujawnić, jak to będzie wyglądało?
Wojciech Huczyński: Naturalnie, to nie jest tajemnica. Apogeum tych obchodów zbiegnie się ze Świętem Ceramiki. Wtedy też planujemy duży event, który odbędzie się w ogrodach Muzeum Ceramiki.
Współpracujemy bardzo intensywnie z panią dyrektor. Wspiera nas także BOK MCC.
Czyli wspiera was miasto?
Pośrednio tak, oczywiście. Poprzez te dwie instytucje.
Rozmowy odbywają się bardzo regularnie. I tutaj może rzeczywiście oddam głos prezesowi, ponieważ on to koordynuje.
No to proszę powiedzieć...
Arkadiusz Grzesikowski: Jedną z pierwszych moich decyzji po objęciu stanowiska prezesa było to, aby uczcić 80-lecie uroczystością. Ja sobie wymyśliłem galę Zakładów Ceramicznych.
80-lecie Zakładów Ceramicznych to jest idealny moment, aby jednak docenić tych pracowników, którzy stoją za tym sukcesem spółki.
Oczywiście nie można tutaj pominąć profesora Tadeusza Szafrana, który jest twórcą tej potęgi Zakładów Ceramicznych. Przyjechał po wojnie z Krakowa i jakby wskrzesił Zakłady Ceramiczne na nowo, aby Bolesławiec znowu był miastem ceramiki.
Oczywiście nie możemy zapominać o ludziach, którzy włożyli naprawdę dużo w twórczość artystyczną i twórczość Zakładów. Mówię tu o projektantach. Tutaj od razu widzę nasze drogie panie projektantki, panią Janinę Bany-Kozłowską, panią Danutę Amborską, panią Barbarę Trojnar-Kozłowską i naszą Martę Mołoszyc, której życzę zdrowia.
Jest oczywiście mnóstwo, bo Zakłady Ceramiczne według mojej oceny to są nie pracownicy, a artyści ceramiki, którzy po prostu swoje koncepcje, swoje myśli przekazują na te kubeczki.
Ja tak o nich mówię. To są artyści. To nie są zwykli pracownicy, to są artyści. Na każdym etapie produkcji każdy swój artyzm wkłada w to, co powstaje.
Produkt jest dotykany przez wiele rąk i to jest właśnie potencjał tego produktu.
Patrząc na pana ręce to widzę, że też pan dotyka codziennie tę ceramikę, bo jest ta ręka taka wyszlifowana trochę...
Arkadiusz Grzesikowski: Ja powiem szczerze, że jestem bardzo sentymentalnie powiązany z Zakładami Ceramicznymi. Razem z tym okresem, kiedy jestem prezesem, pracuję w zakładach 10 lat. Z przerwami, ale 10 lat plus 10 lat kooperowałem z Zakładami Ceramicznymi na niwie informatycznej. Znam ten zakład.
Dodatkowo moja mama była wieloletnim pracownikiem Zakładów Ceramicznych „Bolesławiec”. Można powiedzieć... tworzyła związki zawodowe w Zakładach Ceramicznych „Bolesławiec”.
Więc, tak jak mówię, tematy Zakładów Ceramicznych są mi bardzo bliskie i leżą mi na sercu.
Pan natomiast zajmuje się marketingiem, tak?
Wojciech Huczyński: Zdecydowanie.
Stworzył Pan ciekawy zespół. Może coś o tym zespole Pan powie?
Wojciech Huczyński: Przede wszystkim ja przyszedłem tutaj do Zakładów Ceramicznych grubo ponad rok temu. Jestem wrocławianinem. Urodziłem się we Wrocławiu, tam chodziłem do szkoły, studiowałem i mieszkałem przez ponad 50 lat.
Kiedy przeprowadziłem się do Bolesławca, uderzyło mnie to, że Bolesławianom troszeczkę spowszedniała ta ceramika. Jakby zapomnieli, jakie mają wspaniałe dziedzictwo.
Pierwszym moim celem, jako osoby z zewnątrz, która ma troszeczkę inne spojrzenie, było pokazać Bolesławianom, że to dziedzictwo, które tutaj jest, to jest naprawdę ogromny powód do dumy i zasługuje na odpowiednie miejsce na rynku.
My jesteśmy może i manufakturą w niektórych segmentach, ale jesteśmy przede wszystkim wielkoskalowym producentem ceramiki stołowej i naszym zadaniem jest sprzedaż.
Natomiast jeżeli za tą sprzedażą idzie również promocja miasta Bolesławiec, to tylko się cieszyć. Stąd też pierwsza decyzja była taka, aby zbudować na nowo zespół promocji i reklamy z ludzi, którzy już mają jakieś doświadczenie, ale też przede wszystkim młodych ludzi, którym się chce, którzy są pełni dynamizmu, zaangażowania i będą podchodzić do tej pracy z pasją.
Jak widać po wynikach sprzedażowych, jak i naszej obecności w przestrzeni publicznej, i to nie tylko w kraju, chyba się udało.
Dziękuję Panom serdecznie za rozmowę, która tak szybko dobiegła końca, bo tematy są ciekawe. Jeżeli Pan prezes czy Pan chce coś powiedzieć swoim pracownikom, może złożyć im życzenia wielkanocne, to bardzo proszę do tej kamery.
Drodzy Państwo, chciałbym Wam złożyć serdeczne życzenia z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych. Chciałbym pozdrowić wszystkich pracowników Zakładów Ceramicznych „Bolesławiec”. Jesteście tym kryształem naszych Zakładów i o niego będziemy dbać do końca.
Dziękuję panom bardzo serdecznie za rozmowę i również życzę wesołych świąt.
Wojciech Huczyński: Dziękuję bardzo.
Arkadiusz Grzesikowski: Dziękuję bardzo.






